O NAS

Mecz z Rosją - rewanż

DOBRY MECZ HUSARÓW – PIERWSZE PUNKTY W LIDZE

W rewanżowym meczu z Rosjanami zawodnicy Hussars Poland udowodnili, że stać ich na stoczenie bardzo dobrych pojedynków. - Pokazali, że są wojownikami o silnym charakterze – tak z uznaniem o biało-czerwonych powiedział po meczu Stepan Stepanovich Lendyel,  menadżer rosyjskiej drużyny.

18 stycznia w Arenie Ursynów Hussars Poland stoczyli rewanżowy mecz z Russian Boxing Team.  Choć spotkanie zakończyło się przegraną gospodarzy, „Husarzy” wywalczyli wreszcie pierwszy punkt w generalnej klasyfikacji ligi WSB, wygrywając 2 z 3 pojedynków.  Biało-czerwoni pokazali się z bardzo dobrej strony. Boksowali na wyrównanym poziomie, nawiązując walkę z zawodnikami światowej klasy. Niejednoznaczne decyzje sędziów świadczyły o tym, że niewiele ustępowali swoim rosyjskim rywalom, w gronie których byli m.in. 2-krotny mistrz świata, medalist Igrzysk w Londynie i były mistrz Europy Misza Alojan oraz mistrze Europy Aleksander Besputin.

- Już poprzedni mecz z Kazachami  był dużym krokiem naprzód. Ten jest kolejnym i oby tak dalej. Mam nadzieję, że wreszcie nastąpiło przełamanie, przede wszystkim w psychice naszych zawodników. Kolejny mecz pokazał, że mogą nawiązywać równorzędna walkę z przeciwnikami i wygrywać. - powiedział po spotkaniu Jarosław Kołkowski, dyrektor zarządzający Hussars Poland.

 - Pięknie dziękuję wszystkim zawodnikom za wolę walki, za to, że włożyli w swoje pojedynki dużo serca i ambicji. Było o włos od wygranej całego meczu. Zdobyliśmy pierwszy punkt w lidze WSB, w grupie z bardzo ciężkimi rywalami. Jesteśmy z tego dumni i szczęśliwi wracamy dziś do domu! - tak walki podsumował Hubert Migaczew, trener Hussars Poland.

Zadowolenia z widowiska oraz poziomu sportowego meczu z Rosjanami nie krył też Paweł Mortas, prezes zarządu RAFAKO S.A., generalnego sponsora drużyny. - Z meczu na mecz drużyna walczy coraz lepiej. Zaczynamy wygrywać, a dzisiejsze dwa zwycięstwa są tym cenniejsze, że dzięki nim drużyna przełamała złą passę. Mam nadzieję, że uda nam się z honorem zakończyć ten sezon. Z dzisiejszego meczu jesteśmy zadowolenia zarówno jako sponsor, jak i jako kibice – skomentował P. Mortas.  - Z meczu na mecz widać postępy Hussars Poland. Drużyna dopiero raczkuje w międzynarodowej lidze WSB, w której Rosjanie są już znacznie dłużej i mają więcej doświadczenia. Wynik, jaki dziś osiągnęliśmy jest naprawdę zadowalający. W chłopakach widać serce do walki a to dobrze wróży na przyszłość – ocenił Alan Beroud, prezes zarządu RAFAKO Enginieering, spółki zależnej od RAFAKO S.A., który przeglądał się sobotnim walkom nie tylko jako widz, czy też sponsor, ale przede wszystkim jako były zawodnik i trener bokserski.

Mecz rozpoczął się od pojedynku Grzegorza Kozłowskiego (-52 kg) z Miszą Ałojanem. - To była świetna walka, wyglądała bardzo dobrze, ale jeszcze trochę zabrakło do zwycięstwa. Przeciwnikiem Grzesia był dwukrotny mistrz świata, świetny zawodnik. Ale Grześ pokazał pazur, nawiązał z nim  równorzędna walkę  - ocenił trener Migaczew.

Pierwsze zwycięstwo dla biało-czerwonych wywalczył Dawid Michelus (- 60 kg), który zmierzył się z Konstantinem Bogomazowem. - Było ciężko, miałem kilka kryzysów, ale dałem z siebie wszystko i wygrałem! - tak swój występ podsumował Dawid.

W trzeciej walce zobaczyliśmy debiutującego w barwach Hussars Poland Żorę Simonjana z Armenii (- 69 kg). Jego przeciwnikiem był Aleksander Besputin. Zorro – bo tak Żorę nazywają koledzy i kibice – przegrał na punkty, jednak jego występ oceniony został bardzo dobrze. - Trafił na mistrza Europy, piekielnie silnego boksera, z którym zawodnicy z cięższych kategorii mieliby spore problemy. Żora wytrzymał 5 rund, odgryzał się przeciwnikowi. Walka wyglądała bardzo dobrze – skomentował J. Kołkowski. Pochwał zawodnikowi nie szczędzili jego koledzy i rodzina, którzy sporą grupą przyjechali na mecz i dopingowali Żorę. - Jesteśmy z niego dumni! Pokazał moc! Stanął na wysokości zadania! Pokazał się z najlepszej strony! - chwalili go koledzy z klubu Zawisza Bydgoszcz. - Jak na pierwszą walkę, było bardzo dobrze – cieszył się Samvel Simonjan, ojciec Żory, który wraz z jego starszym bratem, Suro, gorąco dopingował syna.

Czwartą walkę stoczył drugi z debiutujących tego wieczoru, Kasjusz Życiński (- 81 kg), który zmierzył się z  Aleksandrem Chotjantsewem. On również przegrał na punkty, ale także z jego postawy w ringu zadowolony był szef „Husarów”. - Zabrakło mu jeszcze jednej rundy do wygrania walki i wygrania meczu. Szkoda. Był to jego debiut w WSB i zabrakło trochę doświadczenia, ale na pewno nie umiejętności i charakteru -  przyznał Jarosław Kołkowski. Warto zauważyć, że jury było podzielone przy ocenie tej walki. Jeden z sędziów przyznał Kasjuszowi zwycięstwo we wszystkich rundach. Dwaj inni przyznali zwycięstwo Rosjaninowi przewagą tylko jednej rundy. Jak już chwalił się zawodnik w mediach, jego imię nie jest przypadkowe. Nadała mu je jego mama, fanka boksu i legendarnego boksera Muhmeda Ali, który w młodości nosił pseudonim Cassius Clay.

Drugie zwycięstwo, a tym samym pierwszy punkt w lidze wywalczył Sergiej Werwejko  (+ 91 kg) , który stanął w ringu z Iwanem Werjasowem.  - Wygrałem i się z tego cieszę, ale mogłem lepiej zaboksować – powiedział po walce bokser. - Sergiej zrehabilitował się po przegranej w Raciborzu, gdzie walczył z doskonałym zawodnikiem kubańskim. Jednak jego dzisiejsza wygrana mogła być bardziej zdecydowana. To ciągle nie jest jego optymalna forma. Wynika to trochę z braku odpowiednich sparingpartnerów dla Sergieja, którzy byliby w stanie postawić mu odpowiednio wysokie wymagania – skomentował J. Kołkowski.

- Dzisiejszy mecz był bardzo dobry. Nasza drużyna drugi raz walczyła z Polakami i za każdym  razem zawodnicy Hussars Poland pokazali silny charakter. To była prawdziwa walka. Na ring wychodzili mężczyźni, prawdziwi wojownicy. Każdy z nich chciał wygrać. Dzięki temu oglądaliśmy dziś wspaniałe widowisko – tak polskich zawodników skomplementował Stepan Stepanovich Lendyel, dyrektor generalny Russian Boxing Team.

- Na razie szykujemy formę na kolejne mecze ligowe, ale ciągle mamy przed oczami cel, jakim jest olimpiada w Rio. Do igrzysk pozostało jeszcze trochę czasu i wierzę, że kilku chłopaków z naszej drużyny znajdzie się w składzie reprezentacji Polski – podsumował szef Hussars Poland.