O NAS

Mecz z Azerbejdżanem

MIKOŁAJKOWE STARCIE BOKSERÓW

W mikołajkową noc drużyna Hussars Poland zmierzyła się z Azerbaijan Baku Fires. Mecz zawodników, sponsorowanych przez RAFAKO, odbył się 6 grudnia w pruszkowskiej hali sportowej „Znicz” i transmitowany był przez TVP Sport.

Był to już trzeci mecz w ramach rozgrywek ligi WSB, podobnie, jak poprzednie, przegrany 0:5. Jednak tym razem co najmniej dwóm młodym polskim zawodnikom udało się stoczyć bardzo wyrównane pojedynki i przegrać na punkty. Tylko jedna walka zakończyła się przed czasem, nokautem technicznym.

- Był to już trzeci mecz i trzecia porażka z rzędu. Bolą te przegrane, zwłaszcza że mogło być lepiej.  Ciągle jeszcze jesteśmy słabsi od rywali, czeka nas jeszcze dużo pracy  - powiedział Hubert Migaczew, trener reprezentacji, nie kryjąc rozczarowania po przegranej z Azerami.
- Warto jedna mieć na uwadze, że nasi zawodnicy są zdecydowanie młodsi i mniej doświadczeni od rywali. Dziewiętnastolatkowie walczyli przeciwko prawie trzydziestolatkom. Kilku z nich pokazało boks na dobrym poziomie. Jest to bardzo dobry prognostyk na przyszłość – dodaje trener.

Gala w Pruszkowie rozpoczęła się pojedynkiem Arkadiusza Lubomskiego z Magomedem Ibijewem. - Jestem zdenerwowany, ale ogólnie zadowolony. Przeciwnik był niestety lepszy - powiedział po meczu bokser reprezentujący Hussars Polad, uznając wyższość rywala. - Miałem nadzieję, że wygram i sprawię sobie tym samym urodzinowy prezent – dodał A. Lubomski, który 13 grudnia skończył 20 lat. Boks trenuje 3,5 roku.

Zdaniem trenera Huberta Migaczewa podczas meczu z Azerami na wyróżnienie zasługuje dwóch bokserów. Pierwszy z nich to Marek Pietruczuk, najmłodszy zawodnik ligi WSB, dziewiętnastolatek z Ostrołęki. Walka z Gairbekiem Germachanowem  była ligowym debiutem w karierze młodego sportowca. - Z jednej strony jestem zły na siebie, że jednak nie wygrałem. Ale walczyłem z bardzo doświadczonym zawodnikiem. Przegrałem na punkty, odebrałem cenną lekcję i w sumie jestem zadowolony z debiutu – powiedział po meczu Marek Pietruczuk.

Drugim z zawodników, który zdaniem trenera pokazał się z bardzo dobrej strony, był Damian Kiwior, także debiutujący w lidze.  Jego rywalem był Gajbatulla Gadzialiew.  - Zawsze mogło być lepiej, mogłem wygrać, ale pojedynek był bardzo wyrównany. Walkę oceniam pozytywnie, nie spaliłem się i dałem z siebie 100% - ocenił Damian Kiwior, który bardzo poważnie myśli o swojej bokserskiej karierze. - Moim marzeniem są Igrzyska Olimpijskie w Rio. Wiem, że  czeka mnie jeszcze dużo pracy. Do olimpiady zostały jeszcze trzy lata,więc  będę trenował i zobaczymy – dodał młody zawodnik.

Pomimo tegorocznych porażek Husarzy nie zamierzają odpuszczać i z nadzieją patrzą w przyszłość. Zgodnie podkreślają, że spotykają się w ringu z najlepszymi bokserami na świecie, co w przyszłości na pewno przyniesie oczekiwane rezultaty.